ROZDZIAŁ 5
Wszyscy są zbyt opiekuńczy!
Sorki ludzie że tak długo nie było postu.Nie miałam weny ;/ A wczoraj płakałam bo kończyłam szkołę.
Tera mi lepiej.No zaczynamy xD
<3
Kiedy Armin odprowadził mnie do domu wróciłam do pokoju.Armin nie żartował.Serio przez cały następny dzień siedział z Alexym obok mnie i dosłownie pilnowali.Dziwne było to że przez cały dzień Armin nie włączył konsoli.:) Nagle niespodziewanie jak z horroru wylazł ON.
-Czy mogę z tobą porozmawiać?-spytał z poważną miną.Pomachałam głowę na zgodę.
-Zara wrócę chłopaki.Poczekacie?
-Jasne-powiedział Alexy.
Poszliśmy koło szafek.
-Czego ty jeszcze o de mnie chcesz?-spytałam.Popchnął mnie na szafki i trzymał.-Puść to boli!
Rzucił we mnie moim notatnikiem i bo ja wiem czemu zaczął szturchać.-Uspokój się!Co ty z dziczy?
Jakby tycz słów nie usłyszał.
-Hej!!-usłyszałam głos.Ten głos.To Alexy!!Kastiel w końcu mnie puścił.Kiedy odchodził było widać jego uśmiech ścierwojada.
-Nic ci nie jest?-Spytał się.
-Ręka strasznie mnie boli.Powinno przestać za parę minut.Tak mi się wydaje.-uśmiechnęłam się do niego
-Nie wygląda by nagle przestało.Choć no pielęgniarki.-Po kilku minutach z pomocą Alex-ego byłam przed drzwiami pielęgniarki.
-Co się stało?-spytała
-Miałam mały wypadek-odpowiedziałam
-Mały?Przecież widziałem jak cię szturchał!-Powiedział to oszołomiony całą sprawą
-To wyjaśnia te wszystkie siniaki.No moja kochana.Sądzę że już nie poćwiczysz .-Powiedziała z poważną miną
-Co czemu-spytałam lekko przerażona
-Bo jest złamana.Czekaj tu muszę zadzwonić po pogotowie.-Na te słowa byłam przerażona
-Co jak? To nie możliwe!-powiedziałam.
-Ida uspokój się.Wszystko będzie dobrze.-Dobrze że Alexy siedział koło mnie.Bo bym sama nie dała rady.
Czekaliśmy z pół godziny.W końcu przyszli.Dwóch mężczyzn .Zbadali moją rękę.
-No mała nie poćwiczysz sobie już więcej.No może za rok.Choć z nami musimy cię zawieść do szpitala.
Wyszłam ze szkoły.Jak zwykle było pełno gapiów.Zobaczyłam zszokowanego Armina.Alexy mu wszystko opowiedział.Weszłam do samochodu i odjechałam.Kiedy zabandażowali moją rękę zobaczyłam moją opiekuńczą ciotkę.
-Jezu dziecko jak to się stało?
-Opowiem ci w domu.
-Może pani zabrać córkę do domu.
-Och nie.Ja jestem jej ciotką.Ale ja się nią opiekuję.
-Och przepraszam bardzo.Musze się już zbierać.Do widzenia paniom.
-No dobra wracamy-powiedziałam.
<3
Po tygodniu mogłam wrócić do szkoły.Teraz jakoś nie szaleje tak bardzo za Arminem,lecz nadal go bardzo lubię.Wróciłam do szkoły.Pierwszą osobę którą zobaczyłam była Iris z Rozalią.
-Cześć dziewczyny.
-Ida!No nareszcie.Ile można było na ciebie czekać.-Rozalia widać była ucieszona moją obecnością.Iris nic nie mówiła tylko mnie przytulała jak dziecko.Ale za to ją lubię.
-No muszę już iść.Jeszcze zanieść zwolnienie na cały rok dyrektorce.
-Och szkoda.Później się zobaczymy!-powiedziała Iris.
Szłam dalej.Kiedy oddałam zwolnienie dyrze od razu weszłam do klasy w której siedzieli Armin i Alexy.Nie myliłam się bo ciągle tam byli.
-Cześć chłopacy!
-Ida!!!-Powiedzieli to równocześnie.Znowu zaczęłam się śmiać.
-Co cie tak bawi?-Spytał Armin.Chyba zawsze będzie się o to pytał
-Wasze miny!-Nagle sobie przypomniałam dlaczego mam gips na ręce.Moja mina zrobiła się trochę smutniejsza.
-Ida co jest?-spytał Armin
-Nic przypomniało mi się dlaczego mam złamaną rękę.
- To nie twoja wina.Przecież spadłaś ze schodów.
-Co?Nie przecież ja nie spadłam.Alexy nie powiedziałeś mu?
-Dobrze wiesz jakby zareagował.
-Halo ja tu jestem.Co się dzieje.
-Ehh opowiem ci wszystko.-powiedziałam.-Pamiętasz ten dzień w którym zobaczyłeś mnie całą rozpłakaną?
-Tak naprawdę byłaś przygnębiona.
-Dokładnie.I od tego zacznijmy.Kastiel ukradł mi mój notatnik w którym miałam swój mały sekrecik.A jak to Kastiel szantażował mnie.Miałam z nim iść na dyskotekę.By mój sekret się nie wyjawił poszłam z nim.Lecz później zaciągnął mnie w jakieś odludne miejsce.Zaczął mi odpinać stanik.Kiedy zareagowałam powiedziałam mu że jeśli chce to może wyjawić moją tajemnice.Zaczęłam go trochę wyzywać i uciekłam z płaczem.W tedy mnie znalazłeś.W następny dzień pamiętasz gdy Kastiel chciał ze mną porozmawiać?
-Tak.Alexy się zgodził
-dokładnie.Gdy staliśmy obok szafek popchnął mnie na nie.Rzucił notatnikiem i zaczął mną szarpać.Do tego zbyt mocno szarpnął moją lewą rękę no i ją złamał.Jakby Alexy nie zobaczył tej szarpaniny to się boje czy bym tera nie miała jeszcze czegoś złamanego.O to cała historia.
-A to sukinsyn!Co on sobie myśli.Już zaczął iść w kierunku wyjścia ale go złapałam jedną ręką.
-Armin nie.To nic nie pomoże.-odezwałam się
-Dobrze teraz się uspokoję.Ale jeśli zobaczę tego sukinsyna koło ciebie to nie ręczę za siebie.
<3
Przez cały tydzień Armin i Alexy pilnowali mnie jak na straży.To zaczęło mnie denerwować po tym jak zaczęli pilnować nawet w ubikacji!!!
-Chłopacy dość.Sama dam se radę!
-Nie.A jeśli ten pacan przyjdzie?-powiedział Armin
-Nie widać by przez cały tydzień przychodził!
-Nie przychodzi bo cię pilnujemy!
-Armin zrozum.Dam sobie rade ok?
-Dobrze ale ja nadal będę mieć się na baczności.
-Dobrze dobrze.
Następne dni minęły spokojnie.To było nawet trochę słodkie.Jak we dwójkę mnie pilnowali.
<3
Myślę że się podobało.:)



